Dobre żywienie psa lub kota nie sprowadza się do wyboru karmy z ładną etykietą czy wysoką zawartością mięsa. Liczy się jakość surowców, sposób bilansowania receptury, stopień przetworzenia, ale przede wszystkim to, czy dieta odpowiada potrzebom konkretnego zwierzęcia.
Inaczej powinniśmy patrzeć na żywienie zdrowego psa, inaczej kota, a jeszcze inaczej zwierzęcia z problemami ze strony przewodu pokarmowego, wątroby czy trzustki. Nie ma jednej karmy ani jednego modelu żywienia, który będzie najlepszy dla wszystkich.
O tym, jak wygląda tworzenie karmy od kuchni, czym różnią się potrzeby żywieniowe psa i kota oraz jak podchodzić do suchej karmy, BARF-u, suplementów i żywienia zwierząt chorych, opowiada Monika Sankowska, dietetyk zwierzęcy i Product & Quality Director w Dogs Plate.
Na czym polega praca dietetyka zwierzęcego?
Na co dzień zajmujesz się zarówno tworzeniem karm Dogs Plate, jak i żywieniem psów i kotów. Jak wygląda Twoja praca i z jakimi problemami najczęściej zgłaszają się opiekunowie?
Monika Sankowska: Moja praca jest bardzo różnorodna. Z jednej strony odpowiadam za składy naszych karm, ich przeznaczenie i to, jak finalnie wygląda produkt. Z drugiej wspieram opiekunów od strony żywieniowej, szczególnie wtedy, kiedy pojawia się problem zdrowotny.
Zależy nam oczywiście na tym, żeby klient znalazł odpowiedni produkt, ale przede wszystkim na tym, żeby pomóc zwierzęciu. Jeżeli nie możemy tego zrobić za pomocą naszych karm, staramy się wskazać inne rozwiązanie.
W praktyce rzadko spotykam pacjenta, który ma tylko jeden problem. Bardzo często różne zaburzenia nakładają się na siebie. Najczęściej są to problemy gastryczne, przewlekłe biegunki, zaburzenia trawienne, problemy z wątrobą czy trzustką. Drugą bardzo dużą grupą są alergie i nietolerancje pokarmowe.
Wiele z tych problemów jest dietozależnych. Odpowiednio dobrane żywienie może więc realnie poprawić funkcjonowanie zwierzęcia.
Dlaczego problemy żywieniowe u psów i kotów są coraz częściej zauważane? Czy rzeczywiście mamy obecnie więcej alergii i problemów gastrycznych, czy po prostu lepiej je zauważamy?
Myślę, że działa tutaj kilka czynników jednocześnie. Przede wszystkim zupełnie inaczej niż kiedyś patrzymy na nasze zwierzęta. Psy i koty są dziś pełnoprawnymi towarzyszami naszego życia. Zwracamy uwagę nie tylko na to, czy zwierzę je, ale również jak się czuje, jak się wypróżnia i czy pojawiają się problemy skórne albo trawienne.
Zmienił się także model żywienia. Kiedyś bardzo często gotowano zwierzętom mięso z dodatkiem ryżu czy kaszy. Później coraz większą popularność zaczęły zdobywać gotowe, wysoko przetworzone karmy.
Nie można jednak sprowadzać wszystkiego wyłącznie do diety. Znaczenie mają również predyspozycje genetyczne, sposób prowadzenia hodowli czy środowisko, w którym żyjemy.
Jednocześnie jesteśmy dziś znacznie bardziej świadomymi opiekunami, dlatego wiele problemów zauważamy wcześniej.
Na opakowaniach karm coraz częściej pojawia się określenie „Human Grade”. Co ono właściwie oznacza?
„Human Grade” jest określeniem marketingowym. Nie jest to odrębna kategoria funkcjonująca w prawie paszowym.
W praktyce producenci wykorzystują to określenie, aby przekazać, że stosują surowce o jakości porównywalnej do produktów używanych w żywności dla ludzi.
Trzeba jednak pamiętać, że karma pozostaje karmą dla zwierząt i podlega przepisom dotyczącym pasz. Nawet jeżeli wykorzystujemy mięso bardzo dobrej jakości, nie oznacza to, że gotowy produkt staje się żywnością przeznaczoną dla człowieka.
Jak wygląda bilansowanie karmy i czym kierujesz się podczas tworzenia receptury?
Zawsze zaczynamy od pytania, dla jakiego zwierzęcia przeznaczony będzie produkt i jakie potrzeby ma spełniać.
Karma musi odpowiadać określonym wymaganiom żywieniowym. Uwzględniamy między innymi odpowiednią zawartość białka, tłuszczu, witamin i składników mineralnych.
W Dogs Plate nie korzystamy z gotowych premiksów paszowych jako jednego uniwersalnego rozwiązania dla każdej receptury. Wolimy dobierać poszczególne składniki do konkretnego surowca.
Różne rodzaje mięsa mają przecież inny profil żywieniowy. Inaczej wygląda zawartość składników mineralnych w kurczaku, inaczej w wołowinie czy koninie. Suplementacja powinna więc uwzględniać to, co naturalnie znajduje się już w surowcu.
Po przygotowaniu receptury wykonujemy próbę, a następnie badamy gotową karmę. Jeżeli wyniki nie odpowiadają naszym założeniom, receptura jest korygowana.
Ważne jest dla mnie również źródło białka. Sam procent białka podany w analizie karmy nie mówi wszystkiego. Liczy się również to, skąd ono pochodzi i jaka jest jego wartość dla psa czy kota.
Czy węglowodany są potrzebne w diecie psa i kota? Jak podchodzisz do takich składników jak ryż, bataty czy warzywa?
Przede wszystkim trzeba wyraźnie rozdzielić potrzeby psa i kota. Kot nie jest małym psem, a pies nie jest dużym kotem.
Kot jest bezwzględnym mięsożercą. U zdrowego kota nie ma potrzeby dodawania węglowodanów do diety tylko po to, żeby się w niej znalazły. Jego metabolizm jest przystosowany między innymi do wytwarzania glukozy z innych składników w procesie glukoneogenezy.
U psa sytuacja wygląda inaczej. Nie jestem zwolenniczką podejścia, zgodnie z którym każdy pies powinien jeść dietę składającą się wyłącznie z mięsa.
Odpowiednio dobrane dodatki mogą pełnić konkretną funkcję. Warzywa np. bataty są źródłem błonnika, a ryż może być lekkostrawnym źródłem energii, szczególnie w przypadku większych psów. W niektórych dietach dodatki węglowodanowe pomagają także odpowiednio kształtować zawartość białka czy tłuszczu.
Najważniejsze jest to, aby każdy składnik znalazł się w recepturze w konkretnym celu, a nie wyłącznie jako tańszy zamiennik mięsa.
Jak oceniasz żywienie BARF i gdzie w tym modelu znajdują się karmy Dogs Plate? Co wybrać BARF czy dieta gotowana dla psa i kota?
BARF może być bardzo dobrym sposobem żywienia, pod warunkiem że jest prawidłowo przygotowany, zbilansowany i opiera się na odpowiednich surowcach.
Surowe mięso jest dla psów i kotów bardzo dobrze strawne, ale trzeba pamiętać o zagrożeniach mikrobiologicznych związanych z podawaniem surowych produktów.
Gotowanie pozwala ograniczyć to ryzyko. Dlatego często mówię, że nasze karmy można porównać do dobrze przygotowanej, gotowanej diety domowej, tylko produkowanej na większą skalę.
Obróbka termiczna ma również swoje konsekwencje. Część witamin i innych składników może ulec zmniejszeniu podczas ogrzewania. Dlatego gotowy produkt badamy po obróbce termicznej, a nie oceniamy go wyłącznie na podstawie receptury przed produkcją. Dzięki temu możemy odpowiednio skorygować suplementację.
Szkło jest cięższe i bardziej wymagające logistycznie niż puszka. Dlaczego zdecydowaliście się właśnie na słoiki?
Pomysł na słoik pojawił się już na początku tworzenia marki. Chodziło o produkt, który trochę przypomina „Gerbera dla zwierząt”.
Szkło nie wpływa na smak i zapach produktu. Daje też coś, co jest dla mnie bardzo ważne: transparentność.
Wystarczy odwrócić słoik i można zobaczyć strukturę karmy, kawałki mięsa czy warzywa. Opiekun widzi więc, co faktycznie znajduje się w środku, a nie opiera się wyłącznie na informacjach z etykiety.
Sucha karma nadal jest jednym z najpopularniejszych sposobów żywienia zwierząt. Jak ją oceniasz? Czy sucha karma jest złym wyborem?
Nie wrzucałabym wszystkich suchych karm do jednego worka. Są produkty bardzo słabej jakości, ale istnieją również suche karmy o całkiem dobrym składzie.
W przypadku dużego psa dobrze dobrana sucha karma może być rozwiązaniem wynikającym chociażby z możliwości logistycznych czy finansowych opiekuna.
Trzeba jednak pamiętać, że karma sucha jest produktem wysoko przetworzonym. Jeżeli mamy możliwość wyboru, warto dążyć do żywienia o możliwie niskim stopniu przetworzenia.
Znacznie bardziej zdecydowane stanowisko mam w przypadku kotów. U tego gatunku zdecydowanie preferuję żywienie mokre.
Nie zgadzam się również z argumentem, że kot musi jeść suchą karmę, ponieważ „czyści ona zęby”. Sucha karma nie zastępuje profilaktyki stomatologicznej.
Zdarzają się szczególne sytuacje, na przykład dokarmianie kotów wolno żyjących zimą, kiedy mokra karma szybko zamarza, albo bardzo stare zwierzę, które przez całe życie jadło wyłącznie suchą karmę i gwałtowna zmiana byłaby dla niego ogromnym stresem.
W większości przypadków przestawienie kota z suchej karmy na mokrą jest możliwe, choć czasami wymaga od opiekuna dużo cierpliwości.
Coraz więcej osób pyta sztuczną inteligencję o żywienie zwierząt. Podczas rozmowy sprawdziliśmy, jak AI poradzi sobie z pytaniem o dietę dla psa z chorą wątrobą. Co pokazał ten eksperyment?
AI może być przydatnym narzędziem, ale nie powinniśmy traktować go jak specjalisty, który zastąpi indywidualną konsultację.
W naszym przykładzie Gemini zaproponował między innymi gotowe karmy typu Hepatic oraz dietę domową zawierającą chudy twaróg, kurczaka, indyka, białą rybę, jajka, ryż, ziemniaki, makaron, warzywa, olej z łososia i suplementy.
Problem polega na tym, że sama lista produktów to jeszcze nie dieta. Nie wiemy, w jakich proporcjach powinny być zastosowane poszczególne składniki ani czy będą odpowiednie dla konkretnego psa.
Drugim problemem jest uproszczenie: „chora wątroba = dieta o obniżonej zawartości białka”. Nie w każdym problemie wątrobowym ograniczanie białka jest właściwym postępowaniem. W wielu sytuacjach organizm potrzebuje odpowiedniej ilości dobrej jakości, lekkostrawnego białka również do regeneracji.
Podobnie jest z suplementami. W odpowiedzi pojawił się ostropest, który może być wartościowym dodatkiem, ale może również wchodzić w interakcje z lekami. Nie powinien więc być automatycznie podawany każdemu zwierzęciu z problemem wątrobowym.
AI może pomóc w prostych pytaniach dotyczących zdrowego zwierzęcia. Jeżeli jednak pies lub kot choruje, potrzebna jest analiza konkretnego przypadku, wyników badań, przyjmowanych leków, dotychczasowej diety i reakcji zwierzęcia.
Jakie błędy najczęściej popełniają opiekunowie, chcąc zrobić dla zwierzęcia coś dobrego?
Bardzo często problem wynika właśnie z troski. Opiekun ma poczucie, że skoro coś jest dobre, to większa ilość będzie jeszcze lepsza. W suplementacji tak to nie działa.
Jeżeli zdrowe zwierzę otrzymuje dobrze zbilansowaną karmę pełnoporcjową, nie potrzebuje automatycznie kilku różnych preparatów „na stawy”, „na sierść”, „na odporność” czy „na kości”.
Możemy w ten sposób powielać te same składniki, a ich nadmiar również może być szkodliwy.
Szczególną ostrożność trzeba zachować w przypadku rosnących szczeniąt. Przykładowo dodatkowa suplementacja wapnia przy prawidłowo zbilansowanej karmie może zaburzać rozwój układu kostnego.
Jako wartościowy dodatek do wielu diet wskazuję źródła kwasów omega-3, na przykład dobrej jakości oleje rybne, oczywiście jeżeli zwierzę dobrze je toleruje.
Czy zdarzają się błędy związane z podawaniem zwierzętom leków z domowej apteczki?
Tak i tutaj trzeba być naprawdę ostrożnym.
Nie powinniśmy na własną rękę podawać psu czy kotu leków przeznaczonych dla ludzi. To, że dany preparat jest dla nas powszechnie stosowany, nie oznacza, że będzie bezpieczny dla zwierzęcia.
Dobrym przykładem jest ibuprofen, który może być dla psów i kotów bardzo toksyczny.
Nie powinniśmy również samodzielnie podawać psu Stoperanu przy biegunce. U części zwierząt, ze względu na predyspozycje genetyczne, może on prowadzić do bardzo poważnych konsekwencji.
Jeżeli zwierzę wymaga leczenia, zawsze należy skonsultować je z lekarzem weterynarii.
Czy są pacjenci albo klienci, których historie szczególnie zapadły Ci w pamięć?
Jest ich bardzo dużo, ale dwie historie szczególnie pamiętam.
Pierwsza dotyczyła yorka Misi, należącej do starszego małżeństwa. Misia chorowała na nerki i była już w bardzo ciężkim stanie. Nasza karma była właściwie jedynym jedzeniem, które chciała wtedy jeść.
Opiekunowie zamawiali po kilka słoików, ponieważ nie wiedzieli, ile czasu Misia jeszcze z nimi będzie. Rokowania były bardzo złe, mówiło się o około dwóch tygodniach, a Misia żyła jeszcze około trzech czy czterech miesięcy.
Kiedy odeszła, jej opiekun zadzwonił do mnie i oboje płakaliśmy przez telefon. Takie historie przypominają mi, że za każdym zamówieniem, recepturą czy konsultacją stoi konkretne zwierzę i konkretny człowiek.
Drugą pacjentką była Zosia, również york. Miała jednocześnie problemy z trzustką i nerkami, czyli dwa problemy, które z dietetycznego punktu widzenia bardzo trudno ze sobą pogodzić.
Trzeba było stale szukać kompromisu i obserwować reakcję organizmu. Przygotowywaliśmy dla niej również specjalnie dostosowane partie karmy.
Takie przypadki pokazują, że czasami nie istnieje jedna idealna dieta z podręcznika. Trzeba patrzeć na konkretne zwierzę, jego wyniki, samopoczucie i możliwości żywieniowe, a następnie znaleźć najlepsze rozwiązanie w danej sytuacji.
Jak dobrze żywić psa i kota?
Dobre żywienie psa i kota nie polega na szukaniu jednej „najlepszej karmy”, która będzie odpowiednia dla każdego zwierzęcia.
Pies i kot mają inne potrzeby. Inaczej powinniśmy też podchodzić do zwierzęcia zdrowego i chorego. Znaczenie ma jakość surowców, stopień przetworzenia karmy i sposób jej bilansowania, ale także wiek, stan zdrowia, tolerancja poszczególnych składników oraz możliwości opiekuna.
Warto wybierać świadomie, czytać składy i przede wszystkim obserwować własne zwierzę.
Jeżeli pies lub kot choruje, dieta powinna być dobierana do konkretnego przypadku. Wtedy zamiast szukać jednej uniwersalnej odpowiedzi warto skorzystać z pomocy specjalisty, który potrafi połączyć wyniki badań, leczenie i rzeczywiste potrzeby żywieniowe zwierzęcia.
Jakie pytania opiekunowie najczęściej kierują do zoodietetyka:
Czy pies i kot mogą być żywione w taki sam sposób?
Nie. Kot jest bezwzględnym mięsożercą i ma inne potrzeby metaboliczne niż pies. Pies może natomiast korzystać z odpowiednio dobranych źródeł węglowodanów i błonnika. Dlatego nie powinno się traktować kota jak „małego psa” ani psa jak „dużego kota”.
Czy węglowodany są potrzebne psu?
Mogą być wartościowym elementem diety, jeżeli mają w niej konkretną funkcję. Warzywa mogą dostarczać błonnika, a ryż może być lekkostrawnym źródłem energii. Nie powinny natomiast trafiać do karmy wyłącznie jako tani zamiennik składników pochodzenia zwierzęcego.
Czy sucha karma jest odpowiednia dla kota?
W żywieniu kotów preferuję karmy mokre. Sucha karma jest produktem wysoko przetworzonym i nie zastępuje również profilaktyki stomatologicznej. Zdarzają się sytuacje szczególne, w których jej stosowanie może być uzasadnione, jednak nie traktowałabym jej jako pierwszego wyboru w codziennym żywieniu kota.
Czy BARF jest dobrym sposobem żywienia psa lub kota?
Może być, jeżeli dieta jest prawidłowo zbilansowana i przygotowana z odpowiednich surowców. Trzeba jednak pamiętać, że podawanie surowego mięsa wiąże się z ryzykiem mikrobiologicznym. Alternatywą może być prawidłowo zbilansowana dieta gotowana.
Czy AI może ułożyć dietę dla chorego psa lub kota?
AI może być pomocne przy prostych pytaniach dotyczących żywienia zdrowych zwierząt, ale nie powinno zastępować specjalisty w przypadku choroby. Dieta terapeutyczna wymaga uwzględnienia diagnozy, wyników badań, stosowanych leków, wcześniejszego żywienia oraz indywidualnej reakcji zwierzęcia.